07.01.2009   ekologicznydom.com - system pozycjonujący

Informacje » Nad euro zebrały się czarne chmury

Referendum w zamian za zgodę na nowelizację konstytucji niezbędną do przyjęcia euro - taki scenariusz porozumienia z PiS przestaje być aktualny. Premier, który początkowo go dopuszczał, zmienia zdanie. Jak mówią jego współpracownicy, lepiej opóźnić wejście Polski do eurolandu, niż ryzykować w głosowaniu odrzucenie wspólnej waluty. Szybciej niż dopuszczenie do referendum jesteśmy gotowi rozwodnić nieco wstępny plan wejścia do strefy euro w 2012 roku. Możemy dyskutować o scenariuszu, o którym od jakiegoś czasu mówi prezydent, czyli np. o opóźnieniu o rok przyjęcia europejskiej waluty - mówi DZIENNIKOWI ważne źródło rządowe. Co spowodowało tak znaczącą zmianę frontu? Nie możemy pozwolić, żeby ryzykować tak wielki projekt, bo ktoś chce podbić swoje notowania - tłumaczy myślenie premiera źródło gazety. O co chodzi? Według naszych informacji Donald Tusk doszedł do wniosku, że referendum wiązałoby się ze zbyt dużym ryzykiem. Nie ma bowiem pewności, czy Polacy byliby za zmianą waluty, a poza tym, czy udałoby się osiągnąć wymaganą dla ważności głosowania frekwencję powyżej 50 proc. Premier pamięta, że w dwudniowym referendum nad przystąpieniem Polski do UE wzięło udział zaledwie 58 proc. uprawnionych, a próg 50-proc. przekroczono dopiero w ostatnich trzech godzinach głosowania. Frekwencja zaś to as w rękawie PiS. Jarosław Kaczyński miał w rozmowie z Tuskiem dać do zrozumienia, że nawet jeśli większość Polaków opowie się za euro, to on może ogłosić, że z powodu zbyt niskiej frekwencji głosowanie nie jest wiążące. I odmówi poparcia dla zmian w konstytucji. Taki scenariusz oznaczałby gigantyczną katastrofę. W świat poszłyby komunikaty, że Polacy nie wyrazili zgody na wejście do strefy euro, złotówka...
« powrót
drukuj »